Wiadomości

stat

Wędrowaliśmy nocą na Szago

Rajd na Orientację Szago to świetna impreza dla amatorów poszukiwań punktów kontrolnych w terenie.
Rajd na Orientację Szago to świetna impreza dla amatorów poszukiwań punktów kontrolnych w terenie. fot. Marek Puchalski [GR3miasto]

Rajd na Orientację pt. Szago zorganizował UKS Włóczykij. "Szago" w gwarze kociewskiej oznacza chodzenie na skróty, na przełaj, i tak też było tym razem. Baza startowa znajdowała się w naprawdę okazałej hali sportowej w miejscowości Stara Kiszewa. Same zawody cieszą się dużym powodzeniem, bowiem na starcie stanęło prawie 400 uczestników. Z tego też powodu na niektóre trasy organizatorzy musieli zamknąć zapisy znacznie wcześniej, niż zakładali. Okazało się także, że bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się krótsze trasy rowerowe, na których mogli wykazać się również mniej zaawansowani adepci rowerowej jazdy na orientację. Uczestnicy mieli do wyboru pięć tras pieszych - w tym dwie nocne, jak również trzy trasy rowerowe. Nasza ekipa wybrała trasę pieszą MT12.



Na starcie zameldowaliśmy się jeszcze przed dwudziestą, by podpisać wszelkie zgody, pobrać kartę startową i spokojnie przygotować się do startu o godz. 20:39. O wyznaczonym czasie ruszyliśmy w ciemność, która dokładnie spowiła całą okolicę. Nam sama ciemność nie była straszna, dlatego postanowiliśmy zdobyć wszystkie punkty kontrolne.

Jako pierwszy postanowiliśmy podbić PK10, który był jednocześnie tzw. punktem terenowym. Znaleźliśmy go dość szybko, spisaliśmy numer transformatora z czerwonej tabliczki i obmyśliliśmy sposób dotarcia do kolejnego punktu, czyli ósemki. Niestety tam, gdzie zamierzaliśmy wejść w pole, stały zabudowania, których na mapie nie było. Przyszło nam więc trochę zmienić trasę. Znaleźliśmy go i wybraliśmy się do PK14, który były lekki, łatwy i przyjemny do znalezienia. Po tym trójeczka, czyli za rzeczką w prawo, gdzie przeszliśmy jakieś 20 m i spotkaliśmy Piotra i Magdę, którzy odradzili nam tę drogę, gdyż nie dało się tędy przejść. Zrezygnowaliśmy więc z tego przejścia, by później tę trójeczkę chapsnąć od południa.

Tymczasem ruszyliśmy do PK15, gdzie po drodze mieliśmy ciekawą przygodę. Ktoś wspomniał, że w tej okolicy widywano wilki i gdy w ciemną nocą zobaczyliśmy dwie pary świecących oczu, które żwawo się do nas zbliżały, to poczuliśmy nagły przypływ adrenaliny. Okazało się jednak, że właścicielami tych oczu były dwa przeurocze młode pieski rasy golden retriever, które przybiegły się z nami przywitać. Do samego punktu dotarliśmy bez najmniejszego problemu, gdyż był to szczyt wzgórza i trzeba było kierować się po prostu cały czas do góry. Po jego zdobyciu wróciliśmy po trójeczkę, ale bestia złośliwa była i znowu nie udało się nam jej poprawnie namierzyć, przez co zgarnęliśmy punkt stowarzyszony (nasz jedyny na tej trasie).

Każda z tras jest inna, wybór zależy od umiejśtności
Każda z tras jest inna, wybór zależy od umiejśtności fot. Marek Puchalski [GR3miasto]


Z PK3 do PK5 mieliśmy dylemat, czy iść w kierunku piętnastki i szukać suchej przeprawy, czy też zaryzykować i iść przez podmokły teren. Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa - poszliśmy w nieznane, czyli przed siebie. W tej decyzji pomogli nam inni uczestnicy, którzy byli przed nami i widzieliśmy, że im się udało. Co prawda w pewnym momencie słychać było soczysty plusk i tekst "uważaj, lecisz nie w tę stronę", ale my nie poddaliśmy się jednak i poszliśmy dalej. Okazało się, że odgłosy należały do wcześniej już spotkanego zespołu - plusk do Magdy, a tekst do Piotra. Po krótkiej chwili dotarliśmy nad tę wąską rzeczkę, czy też kanał, przez który sprawnie się przeprawiliśmy i zawitaliśmy na czyimś podwórku. Niedługą chwilę później PK5 został sprawnie przez nas znaleziony i zaznaczony na karcie startowej.

Do jedynki dotarliśmy w zasadzie bez problemu, chociaż tutaj namierzenie się było dość trudne. Po tym drogą na południe i na wschód do PK12. Niestety za daleko nie udało się nam dojść, bo przed nami wyrosły jakieś zabudowania i płot, których znów nie było na mapie. Musieliśmy więc wrócić i lasem ominąć te zabudowania. Tutaj niestety się trochę zgubiliśmy i wyszliśmy koło jeziora. Na szczęście bardzo charakterystyczne rozwidlenie dróg pozwoliło nam zorientować się, gdzie jesteśmy. Poszliśmy więc przecinką w kierunku punktu dwunastego, który w dość prosty sposób namierzyliśmy za pomocą kompasu i parokroków. Tutaj uwaga dla początkujących uczestników nocnych tras - kompas w pobliżu włączonej, silnej latarki nie działa dobrze!

Przyszedł czas na PK6, którego szukało wielu zawodników naraz, więc zbyt długo nie mógł się ukrywać. Następnie poszliśmy kawałek brzegiem jeziora do PK9. Ten łobuz jednak dobrze się schował i musieliśmy się ponownie na niego namierzać. Był on ostatnim trudnym punktem na naszej trasie. Kolejne spotykaliśmy bezpośrednio na drodze i chodzenie "na azymut" nie było potrzebne. Szybko więc spisaliśmy imię wyryte na kamieniu w PK4, potem prosta do PK13 i kolejna prosta do jedenastki, gdzie tuż za zakrętem czekał stowarzysz, na którego nie daliśmy się nabrać i poszliśmy po prawdziwą jedenastkę. Po tym podążyliśmy do dwójeczki, podziwiając po drodze czyste nocne niebo. Mrugające do nas gwiazdy układały się w różne konstelacje, w tym również zimową Oriona oraz ciągnącą się przez całe niebo Drogę Mleczną. Żeby jednak znaleźć PK2, wzrok z powrotem kierujemy przed siebie i lądujemy prosto w punkt.



Jesteśmy już blisko bazy, więc gnamy do mety. Linię końcową przekraczamy niestety 22 min po czasie, mieszcząc się jednak w tzw. limicie spóźnień. Kompletnie wyczerpani po prawie 20-kilometrowym "spacerze" przebraliśmy się w suche rzeczy, by po chwili zanurkować w śpiwór i odpłynąć w objęcia Morfeusza. Rano jeszcze mogliśmy zobaczyć nasze wyniki, gratulować zwycięzcom, którzy odebrali z rąk organizatora puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe.

Nasza drużyna wybrała pieszą trasę krótką na dystansie 12 km (w liniach prostych między punktami).
Nasza drużyna wybrała pieszą trasę krótką na dystansie 12 km (w liniach prostych między punktami). fot. Marek Puchalski [GR3miasto]


Podsumowując, Szago na trasie nocnej "Mało Trudnej" miejscami był łatwy, jak dla początkujących, a innym razem trudny nawigacyjnie i wytrzymałościowo. Byli tacy, którzy zrobili wszystko i zmieścili się w regulaminowym czasie. Szacunek i podziw należy się jednak wszystkim, którzy odważyli się wziąć udział w tej imprezie, a wielkie gratulacje organizatorom, którzy stanęli na wysokości zadania i dołożyli wszelkich starań, by tymże uczestnikom utrudnić życie. Ale akurat w tym sporcie dokładnie o to przecież chodzi, prawda?

Organizator:

Uczniowski Klub Sportowy Włóczykij
przy Zespole Szkół Publicznych w Osieku,
ul. Partyzantów Kociewskich 51, 83-221 Osiek
>>>WWW: Uczniowski Klub Sportowy Włóczykij
>>>śledź aktualności na Facebooku
kontakt mailowy: ukswloczykij@wp.pl

Zaczynasz swoją przygodę z mapą i kompasem?
>>>Przeczytaj artykuł o imprezach na orientację od A do Z
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Mapa Trójmiasta

Pełna mapa »